More selected projects

 

Współpraca z Cryo Science

 

Co łączy Urszulę Radwańską, Jennifer Aniston, Tomasza Kammela i całą kadrę koszykarzy  Dallas Mavericks? Upodobanie do bardzo niskich temperatur. Nie mówimy tutaj o minus dwudziestu stopniach Celsjusza, które czasem jeszcze postraszą u nas w styczniu, ale o od sześćdziesięciu do nawet dwustu stopni poniżej zera. Zapytać można - skąd u takich bogatych, pięknych ludzi zamiłowanie do samoumartwiania się?

W naszej kulturze zimno kojarzy się jednoznacznie negatywnie z chorobą. Na przeziębienia, kontuzje, ból mięśni czy stawów, a nawet zły humor starsze pokolenie ma jedno rozwiązanie - rozgrzać się. Napić gorącej herbaty z prądem. Przykryć się trzema kocami. Zjeść rosół. Zażyć gorącej kąpieli. Ale żeby nasz niedomagający organizm traktować zimnem? To się nie mieści w głowie! Młodszemu pokoleniu wchodzenie do szafy z bardzo niskimi temperaturami też nie kojarzy się najlepiej - prawdopodobnie jedynie z nieszczęsnym Hanem Solo zamrożonym w karbonicie przez Dartha Vadera. Skąd w ogóle pomysł na leczenie zimnem?

Krioterapia, która tak bardzo kłóci się z naszymi polskimi metodami samoleczenia, wcale nie jest takim obcym wynalazkiem. Polacy zapisali się w historii krioterapii bardzo wyraźnie. Pierwszy był jednak angielski lekarz James Arnott. Mieszając sól z pokruszonym lodem uzyskał temperaturę -24°C. Używał mieszanki do łagodzenia bólu w chorobach nowotworowych, w leczeniu migreny oraz po raz pierwszy posłużył się niską temperaturą w niszczeniu tkanek.

 

Pierwsza kriokomora powstała w Japonii w 1978 roku i ważyła bagatela 70 ton. Drudzy byli Niemcy. Na trzecim miejscu w badaniach nad krioterapią plasują się Polacy - w 1989 r. w Instytucie Niskich Temperatur i Badań Strukturalnych PAN we Wrocławiu powstała druga w Europie, a trzecia na świecie komora kriogeniczna. Inicjatorem jej budowy był prof. Zdzisław Zagrobelny. Znacznie wcześniej jednak, bo po raz pierwszy w 1883 roku, skroplenia tlenu -183°C i skroplenia azotu -196°C po raz pierwszy na świecie dokonali pracujący na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie uczeni Karol Olszewski i Zygmunt Wróblewski. Ich działania walnie przyczyniły się do rozwoju krioterapii na świecie.

Okazuje się, że krioterapia jest dobra prawie na wszystko. Na wszelakie stany zapalne, chorobę Parkinsona, zespół stwardnienia rozsianego czy porażenia mózgowe. Na depresję, migreny, bezsenność oraz menopauzę. W końcu nawet na regenerację mięśni po wysiłku fizycznym, otyłość, cellulit oraz objawy starzenia. Stąd takie zainteresowanie krioterapią nie tylko w medycynie, ale także wśród aktorów i celebrytów. Jednak od dłuższego czasu terapia zimnem nie jest zarezerwowana tylko dla bogaczy. Krioterapia staje się coraz popularniejsza i łatwiej dostępna, a także coraz bezpieczniejsza. I chyba już najwyższy czas to przyznać - dołożyłem do tego dzieła swoje trzy grosze współpracując z Cryo Science.

Nasza wspólna droga rozpoczęła się od stworzenia pierwszej koncepcji wizerunku produktu dla Klienta, która została zaprezentowana jego inwestorom. Koncepcja spodobała się moim Klientom, więc rozpoczęliśmy pracę nad wprowadzeniem jej w życie. Muszę przyznać, że była to przygoda bardzo intensywna, ale i owocna. Tempo prac w pierwszym roku naszej współpracy było ekspresowe. Z tamtego czasu pamiętam wiele zarwanych weekendów, a nawet jedną noc z niedzieli na poniedziałek, kiedy to wraz z dwoma konstruktorami dopieszczaliśmy detale produktu na hali produkcyjnej do szóstej rano. Było warto. Zależało nam, żeby produkt był możliwie dopracowany na tyle, na ile to możliwe.

Moja przygoda z krioterapią to okazja ku temu, by wiele się nauczyć, ale także by zrobić coś pożytecznego dla poprawy jakości życia wielu chorych. Cieszę się, iż moja praca przyczynia się do komfortu korzystania z zabiegów krioterapii. Takie projekty sprawiają, że naprawdę lubię moją pracę.

Obecnie relacja z Klientem jest już bardzo partnerska. Wspieram firmę na każdym etapie projektu, kompleksowo obsługuję Cryo Science. Również jeśli chodzi o ustalenia strategii wzorniczej z centralą w UAE. Nasza współpraca nadal zachowuje dynamikę, polega na dalszym rozwoju produktów z portfolio Klienta oraz na pracy nad nowymi produktami. O dwóch największych projektach piszę w osobnych - odrobinę krótszych - tekstach, do których serdecznie zapraszam!

 

Szybki kontakt!
+
Wyślij!
Top