More selected projects

 

Candy Kool - Dozer azotu

 

Cyrk. Kiczowata, a jednak kultowa melodia zaprasza do środka. Na scenę wychodzi klaun ze starym tańczącym pudlem, by zapowiedzieć gwóźdź programu - mrożący krew w żyłach pokaz przepiłowania kobiety na pół. Uśmiechnięta blondynka cała w brokatach z niewytłumaczalnym entuzjazmem zgrabnie wchodzi do skrzyni, a iluzjonista w cylindrze przy wtórze bębnów jednym zamachem rozcina ją na pół. Widzowie o słabszych nerwach wstrzymują oddech, podczas gdy rozpołowiona asystentka, nadal szeroko uśmiechnięta, porusza głową oraz nogami. W środku, tam gdzie zazwyczaj jest brzuch, zieje pusta przestrzeń, w którą wpatrzone są oczy wszystkich. Iluzjonista w końcu złącza obie części kobiety i pomaga jej wyjść  ze skrzyni. Artyści z cyrkową przesadą kłaniają się w pas widowni i znikają za czerwoną kurtyną. Gromkie oklaski nagradzają ich występ, a ludzie zadają sobie to jedno, najważniejsze pytanie: “Jak oni to zrobili?!”

Gdyby ludzie nie chcieli być oszukiwani przez iluzjonistów, to by im nie płacili. A przecież płacą i to niemało! Fascynują nas “magiczne sztuczki”, które rzucają wyzwanie naszym racjonalnym umysłom, a za wyjątkowo dobrą iluzję jesteśmy w stanie słono zapłacić, bo uznajemy ją za rodzaj sztuki.

Candy Kool zwróciło się do mnie z zapytaniem, czy podejmę się stworzenia maszyny do iluzjonistycznych sztuczek magicznych, za które ludzie gotowi byliby zapłacić. Co prawda nie użyli dokładnie takich słów… ale przecież właśnie o to chodziło.Zostałem więc postawiony przed wyzwaniem, które wymagało ode mnie czegoś więcej niż inne projekty - zastosowania iluzji.

Dozer azotu od Candy Kool miał być “skrzynią do przecinania na pół”. Klasyką sztuki iluzjonistycznej. Klienci mieli nie mieć pojęcia jak powstaje produkt, w tym wypadku popcorn, desery i słodycze. Mieli pozostać z dręczącym ich pytaniem: “Jak oni to zrobili?!”. Candy Kool słusznie zakładał, że za dobry pokaz iluzji ludzie zechcą dać pieniądze. Nie pomylili się.

 

W sprzętach iluzjonisty najważniejsze jest to, czego nie widać, a co zazwyczaj znajduje się pod stołem. Tak przecież jest w sztuczce z przecinaniem człowieka na pół, gdzie druga kobieta ukryta jest pod podestem, (na którym leży skrzynia z uśmiechniętą blondynką podkurczającą nogi) i użycza swoich stóp do sztuczki. Czy ktoś zwraca uwagę na stół? Nie. Postanowiłem zainspirować się tą podstawową zasadą iluzjonistyczną - odciągnij uwagę widza od tego, co najistotniejsze i zajmij go spektakularnym efektem wizualnym.

 

Większość komponentów ukryłem więc pod blatem, na którym miało stać urządzenie przygotowujące desery. Butla z gazem oczywiście też tam wylądowała. Moim celem stało się stworzenie jak najmniejszego i najzgrabniejszego urządzenia, w którym rozgrywałby się cały cukierniczy spektakl. Efekt? Klient nie ma pojęcia jak to urządzenie działa! Dzięki temu dozer robi wrażenie magicznej machiny wprost z kosmicznego laboratorium. Podstawa dozera jest tak skomponowana, że wygląda, jakby nic pod nią nie było. Dodatkowo podczas pracy urządzenia reszta oparów z głównej tuby otula dozer, dając wrażenie lewitacji. Gotowe desery mają niecodzienny smak, więc klienci mogą zakosztować magii, której byli chwilę wcześniej świadkami… i zapłacić za to doświadczenie cztery razy więcej niż za zwyczajne lody. Abrakadabra!

Praca nad dozerem azotu dla Candy Kool to było magiczne doświadczenie. Podobało mi się ich nietuzinkowe podejście do zagadnienia robienia słodyczy. Candy Kool stworzył w zasadzie nowy rodzaj deserów, a już na pewno nowy rodzaj iluzji; iluzji którą można zjeść. Próbowałem, bardzo smaczna!

 

Szybki kontakt!
+
Wyślij!
Top